Skontaktuj się z nami:

PIĘKNO, PROWADZONE PRZEZ MĄDROŚĆ, UKORONOWANE PRZEZ DOSKONAŁOŚĆ

środa, 27 grudnia 2017

Podsumowanie roku 2017

Drodzy Kolekcjonerzy,
w mijającym 2017 roku nie mogliście się nudzić. Ja sam odnotowałem wiele przełomowych i ciekawych momentów w świecie antyków i sztuki. Moje subiektywne podsumowanie roku chciałbym zacząć od Tułowic. Figury tej wytwórni z okresu art deco zostały dostrzeżone na międzynarodowym rynku, a fakt, że jedna z nich osiągnęła na aukcji w kwietniu tego roku kwotę 1261 euro oznacza, że weszły one do kanonu dzieł sztuki, a popyt na nie przekracza podaż. Nie dziwi mnie to, ponieważ figury te zachwycają nie tylko samym kunsztem wykonania, czy doskonałą bielą nieskazitelnej porcelany, ale odznaczają się przede wszystkim nowatorskim projektem. Dotyczy to zarówno figur o charakterze czysto świeckim (np. znane tułowickie zwierzęta), jak i tych z tzw. serii liturgicznej. Miałem przyjemność gościć w roku w moim domu jedną z ich – zapewne znaną Państwu Madonnę – figurka tak prosta w formie, nieomal czysto geometryczna, a tak zachwycająca swoim ulotnym pięknem. To są właśnie cechy dobrego projektu i to czyni je ponadczasowymi. Jedna z tułowickich figurek została zresztą doceniona przez sympatyków Old Stuff w grudniowym konkursie na najlepszą zdobycz 2017 roku. Pozostając na chwilę w tematyce Tułowic, warto odnotować, że w mijającym roku zostały poczynione poważne kroki związane z otwarciem w dawnych zabudowaniach fabrycznych Muzeum Porcelany Śląskiej. Wydarzeniu temu patronuje Fundacja Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska, działająca m.in. w Jaworzynie Śląskiej. Pierwszym namacalnym efektem tej działalności jest odrestaurowanie jednego z budynków fabrycznych, które dotąd popadały w ruinę. Jakie będą dalsze działania fundacji i czy Muzeum zaspokoi apetyt Kolekcjonerów, to już pokaże nadchodzący rok.
Na drugim biegunie kolekcjonerskiego świata znajduje się tak zwany polski design. Określenie to przyjęto używać dla okresu powojennego, jednak mnie cieszy również, że dostrzegamy polski design okresu art deco. Widać to m.in. w emocjach, jakie wzbudziła licytacja serwisu Płaskiego Wendorffa w dekoracji kubistycznej, zakończona kwotą 5 000 zł, a licytowana pod koniec roku w warszawskiej Pragalerii Kula tegoż samego projektanta została sprzedana za 12 000 zł! Powoli odkrywamy i doceniamy także polskie szkło w stylu art deco, a Kolekcjonerzy dokładają wszelkich starań by odzyskać i sprowadzić do kraju rozproszone po całym świecie dziedzictwo. Sam świat designu lat 50. i 60. wstrząsały w tym roku raz po raz ciekawe wydarzenia. Książka Beaty Bochińskiej wprowadzająca w kolorowy świat pikasiaków pojawiła się w sprzedaży w Lidlu! W ten sposób autorka mogła zrealizować myśl Wandy Telakowskiej z IWP - „Piękno na co dzień i dla wszystkich”. Rzadkie figurki ćmielowskie osiągają na międzynarodowych aukcjach kwoty bez problemu przekraczające 10 000 zł, czego przykładem może być chociażby Marabut. Finałem boomu na polski design było z pewnością otwarcie 15 grudnia w Warszawie Galerii Wzornictwa Polskiego. Nareszcie jest jedno miejsce, w którym skupione będą najważniejsze polskie projekty.
Za książkę mijającego roku uznaję bezkonkurencyjnie „Biedermeier”. Jest to katalog towarzyszący wystawie pod takim samym tytułem, zorganizowanej przez Muzeum Narodowe w Warszawie. Książka, a właściwie księga (uwaga, jeszcze do kupienia!) jest perfekcyjna pod względem edytorskim i graficznym. Prawdziwa uczta dla każdego bibliofila. Piękny papier, fantastyczna kolorystyka, utrzymana rzeczywiście w duchu biedermeieru, no i oczywiście wysoki naukowy poziom artykułów. Każdy z nich omawia inną kategorię zabytków (szkło, ceramika, malarstwo, grafika, meble, tkanina itd.) i – co najważniejsze – w oparciu o nasz rodzimy kontekst. W tej chwili jest to najlepsze wydawnictwo na rynku, niezbędne jeśli chcemy zbierać przedmioty polskiego i śląskiego biedermeieru. Wystawa „Biedermeier” oraz otwarcie Galerii Wzornictwa Polskiego pokazują jak bardzo Muzeum Narodowe w Warszawie otwiera się na renesans ruchu kolekcjonerskiego w Polsce i oby tymi śladami podążyły inne muzea, rozumiejąc, że mają w Was – Kolekcjonerach podstawowych odbiorców swoich działań. Nie zapominamy oczywiście, że prekursorem tego typu działań jest Muzeum Narodowe w Płocku, organizator dorocznego sympozjum o polskim art deco.
Podsumowując ten rok nie mogę zignorować ważnego zjawiska, jakim jest rozkwit prawdziwej społeczności kolekcjonerów. Łatwą, szybką komunikację oraz sposobność do dzielenia się swoją wiedzą i prezentowania zbiorów ułatwia nam Facebook. To tu wyrastają jak grzyby po deszczu kolejne grupy zrzeszające kolekcjonerów porcelany, szkła czy polskiego designu. I choć grup jest dużo to właściwie przynależą do nich te same osoby. Wszyscy się tu znamy, wiemy kto co lubi i zbiera. Jest też oczywiście wiele animozji, publicznych kłótni, wzajemnego wykluczania... Ale cieszy mnie kontakt z każdym z Państwa, każda publiczna i prywatna wymiana zdań. Cieszę się, że mogę być częścią tej społeczności – z jednej strony podzielonej, a z drugie zdolnej do szlachetnych akcji charytatywnych. W niektórych z nich wziąłem udział jako kupujący, w innych jako ofiarujący. Ich przeprowadzenie pokazuje siłę naszej społeczności.
Dziękuję za możliwość obcowania z Kolekcjonerami. Mijający rok był przełomowy dla wielu z Was, ponieważ odnaleźliście swoją drogę. Wiem, że są wśród Was osoby, które właśnie w tym roku wzięły w ręce porcelanę, która ich olśniła na tyle, by powiedzieć sobie „Taki właśnie będzie kierunek mojej kolekcji, to będę zbierać”. Nadanie kierunku naszej kolekcji powoduje również, że zyskuje ona wartość nie tylko estetyczną i sentymentalną, ale także staje się lokatą kapitału. I to bezpieczną lokatą. Przedmioty o uznanej wartości dyktowanej przez wyraźne cechy stylu, pochodzenie z uznanej manufaktury, kunszt wykonania, wiek, czy będące efektem pracy dobrego projektanta i artysty nigdy nie stracą na wartości, a wręcz będą zyskiwać. Historia pokazuje, że nawet tak poważne wydarzenia jak wojny i kryzysy polityczne nie zniszczyły wartości dzieł sztuki i antyków. Jeśli więc tworzycie swoją kolekcję z dobrym planem, będzie ona wyśmienitym prezentem dla Waszych potomków.
Tak wygląda w skrócie mój subiektywny wybór ważnych wydarzeń tego roku. Jeśli miałbym pokusić się o prognozowanie tendencji na przyszły rok to stylistyczną gwiazdą będzie właśnie Biedermeier – w tym stylu tworzono najstarszą śląską porcelanę, w tym stylu również powstały najbardziej luksusowe wyroby Huty Józefina. I to te obiekty będą teraz poszukiwane na rynku kolekcjonerskim. Będziemy również zabijać się o polską ceramikę art deco, a perły designu lat 50. i 60. powszechnie zagoszczą w muzeach. Uważnie będę się przyglądał działalności tych ostatnich – czekamy na nowe publikacje i wystawy. Będziemy je dla Was relacjonować. Już za tydzień na Old Stuff pojawi się katalog śląskiej porcelany, która znalazła się w naszej ofercie w 2017 roku. A od stycznia będziemy mieli dla Was codziennie starannie wybrane nowości. Zapraszam!

 Tułowicka figurka sprzedana za 1261 euro
 Tułowicka Madonna
 Przyszłe Muzeum Porcelany Śląskiej w Tułowicach
 Serwis Płaski Wendorffa, Ćmielów
 "Dorota" Lubomira Tomaszewskiego, Ćmielów
 Okładka mojej książki roku, do nabycia tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz