Skontaktuj się z nami:

PIĘKNO, PROWADZONE PRZEZ MĄDROŚĆ, UKORONOWANE PRZEZ DOSKONAŁOŚĆ

piątek, 15 września 2017

Ceramika bolesławiecka - nie tylko pawie oczka

Do niedawna jeszcze stroniłem od ceramiki bolesławieckiej ze względu na niechęć do ludowej i jarmarcznej dekoracji stempelkowej motywem pawich oczek. Dekoracja ta występuje na współczesnej ceramice bolesławieckiej, ale także na tej starszej, pochodzącej z początków XX w. Dopiero niedawna lektura wydawnictw na temat dziejów garncarstwa w Bolesławcu oraz wizyta w lokalnym Muzeum Ceramiki wpłynęła na zmianę mojego poglądu. Zachęcam do wizyty w muzeum, ponieważ posiada ono niesamowite i bardzo dobrze wyeksponowane zbiory. Warto też zapoznać się z planszami informacyjnymi, ponieważ nakład wszystkich publikacji o ceramice bolesławieckiej już się wyczerpał. Jedynym źródłem rzetelnych informacji pozostaje więc muzeum. Ekspozycje prezentowane są w układzie chronologicznym - na parterze znajdują się dwie sale poświęcone wyrobom najstarszym. Dla XVII i XVIII w. najbardziej charakterystyczne są dzbany zdobione żeberkami. Atrybucja przedmiotów z tego okresu jest bardzo trudna, ponieważ są to w przytłaczającej większości przedmioty niesygnowane. Charakterystyczną brązową barwę zawdzięczają szkliwu ziemnemu, natomiast te nieliczne niebieskie pokryte są szkliwem kobaltowym. Prawdziwą rewolucją jest pojawienie się w pierwszej połowie XIX w. naczyń zaprojektowanych przez J.G. Altmanna, wcześniej pracującego dla Królewskiej Manufaktury Porcelany w Berlinie. Jego filiżanki rozpoznamy bez trudu po charakterystycznych berlińskich lwich łapach. Były one wykonywane z białej glinki, w czym również przypominały porcelanę oraz zdobione reliefem ze scenkami rodzajowymi. Kolejnym przełomowym momentem w dziejach ceramiki bolesławieckiej było otwarcie w 1897 r. Zawodowej Szkoły Ceramiki. Ze szkołą współpracowały zakłady ceramiczne m.in. H. Reinholda, J. Paula czy C. Wernera. W pierwszej dekadzie XX w. w Bolesławcu powstała nowatorska ceramika o formach i dekoracji zdecydowanie secesyjnej. Wyroby te są dziś białymi krukami na rynku antykwarycznym. Zdobiono je szkliwem zaciekowym - celowo wypalanym w wyższej niż potrzeba temperaturze, w której rozlewały się po powierzchni naczynia. Efekt wielobarwności uzyskiwano poprzez nakładanie kilku kolorów szkliw. W latach 20. XX w. warsztaty bolesławieckie wprowadziły modne formy i dekoracje w stylu Art deco - w tym bomboniery i figury. Pod kierownictwem, znanego z przemysłu porcelanowego, prof. Henninga wprowadzono dekorację od szablonu. Wśród naczyń zaprojektowanych w Szkole Ceramiki możemy podziwiać prawdziwe secesyjne i art dekowskie dzieła sztuki. Według ostatnich doniesień znajdują się wśród nich także naczynia wg projektu H. van de Velde. Na drugim piętrze muzeum znajduje się sala, w której można obejrzeć film o historii ceramiki bolesławieckiej, a także ekspozycję przedmiotów wykonanych w latach 50. i 60. XX w., w tym prace Bronisława Wolanina. Być może to tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się, że organiczne formy wazonów z lat 50. były mocno inspirowane wyrobami secesyjnymi, natomiast geometryczne naczynia B. Wolanina świetnie komponowałyby się ze szkłem z Huty Sudety. W ostatniej salce znajdują się przykłady rzemiosła ceramicznego z Czech, a także z wytwórni M. Krause w Świdnicy. Przy okazji wizyty w Bolesławcu polecam także obejrzenie secesyjnego budynku dawnej Szkoły Ceramiki. 
P.S. Proszę wybaczyć jakość zdjęć, ale każdy, kto próbował zrobić zdjęcie muzealnych eksponatów zza szyby i na przekór mocnemu punktowemu oświetleniu wie, że nie jest to takie łatwe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz